Krótkie dzieje kraju czeskiego cz. 20

Wcześniejszy wpis z serii dzieje kraju czeskiego znajdziesz na http://www.such.com.pl/krotkie-dzieje-kraju-czeskiego-cz-19/

Takim sposobem wyginęła szlachta czeska, bo pozostała wyrzekła się protestantyzmu i przyjęła język i obyczaje niemieckie, aby uratować mienie. Dla przypodobania się rządowi i zatarcia swego pochodzenia zniemczyła nawet swe nazwiska rodowe jak Rożemberg, Szwamberg, Waldztein itp. Nieliczne tylko wyjątki zostały przy starych, jak Chotkowie, Czermicowie, Harrachowie, Kinscy.

W podobny sposób zniemczyli się mieszczanie, do tego stopnia, że z czasem wstydzili się nawet mówić po czesku.

Chcąc wyśledzić ukrywających się gdzieniegdzie opornych, robiono rewizje po domach, przy czym odbierano i palono książki do nabożeństwa pisane po czesku. Ponieważ Niemcy nie znali tego języka, więc nie odróżniali książek religijnych od świeckich, dla pewności tedy konfiskowali wszystko. Wskutek tego nauki i literatura, popierane przez Rudolfa II, upadły, a po czesku całkiem drukować zaprzestano. Skromne szczątki dawnego piśmiennictwa Ocalały tylko dzięki serdecznemu przywiązaniu ludu do ksiąg świętych i języka rodowitego, Poddani włościanie nie mogli uciekać za granicę, ukrywali się tedy z odprawianiem nabożeństwa po niedostępnych skałach i lasach i tam przechowywali odziedziczone po przodkach książki, zakopując je nieraz w ziemię. Dzięki temu zamiłowaniu do drukowanego słowa, zręczności i zaciętości chłopów przechował się po wsiach język ojczysty i przywiązanie do kraju; z łona też ludu wyszli po 200 latach wskrzesiciele narodu czeskiego.

Ucisk i gwałty nie uspokoiły umysłów. Wrzenie religijne trwało nadal i ogarnęło całą Europę środkową, gdzie- wyznanie Lutra i Kalwina szerzyło się coraz bardziej. Powoli utworzyły się dwa obozy, katolików i protestantów, i chwyciły za broń, z czego wywiązała się wojna. W wojnie tej wałczyli nie tylko Niemcy i Czesi, ale i inne państwa starały się w niej wziąć udział, aby coś dla siebie skorzystać. Francja, zawsze wrogo względem Niemców usposobiona, postanowiła szkodzić im na wszystkie strony: przeszkadzała więc wszelkimi sposobami, aby Polska nie dała pomocy katolikom, a protestancką Szwecję wspierała pieniędzmi, zachęcając, aby ujęła się za współwyznawcami.

Zawzięty bój trwał z różnym szczęściem, kiedy umarł Ferdynand II i na tron wstąpił Ferdynand łll. Łagodniejszy i litościwszy od poprzednika, pragnął spokoju i sprawiedliwości: polecił należycie żywić wojsko, aby nie potrzebowało rabować, oraz zabronił uciskania ludu i przywłaszczania przez urzędników majątków, pozostałych po emigrantach. Natomiast nakazał je sprzedawać zgłaszającym się kolonistom. Z powodu wojny było dużo cudzoziemców ochotników w wojsku i ci stawali do kupna. Ale nowonabywcy, Niemcy, Włosi i Hiszpanie, nic wspólnego z czeskim ludem nie mieli, więc wyzyskiwali go nadal, jak się dało.

Ponieważ król miał zamiar stolicę na stałe obracać Pradze, na nowe urządzenia zamku nałożono uciążliwe datki, które głównie spadły na mieszczan w włościan. Z nieładu i bezkarności, jakie się wkradły, korzystali rozbójnicy, którzy napadali i łupili na wszystkie strony.

Korzystając z zachęty francuskiej, Szwedzi przeszli przez Niemcy i wpadli do Czech, gdzie bez względu na wyznanie i narodowość wszystko grabili i rabowali i wysyłali do swego kraju za morze. Zabierali oni meble, obrazy, naczynia kościelne, odrzwia marmurowe, nawet obicia ze ścian zdzierali, księgi, akta sądowe i hipoteczne, obdzierali żywych i nie przypuszczali umarłym, których groby naruszali. Złupili i spalili w Czechach wtedy o tysięcy miast i wiosek, w końcu, pomimo usilnej i wytrwałej obrony, zdobyli i splądrowali samą Pragę, wreszcie zmuszeni niebezpieczeństwem, jakie groziło ich ojczyźnie od Duńczyków, przystąpili do zawarcia pokoju 1648 r., którym nareszcie przyznano wolność wyznania protestanckiej religii.

Trzydziestoletnia wojna wyczerpała zupełnie siły czeskiego narodu. Główne bitwy toczyły się w Czechach i dlatego kraj bardzo ucierpiał. Część ludności wyemigrowała, część poległa w boju lub wymarła z głodu i towarzyszących zwykłe wojnie chorób tak, że z 2 milionów zostało tylko 700 tysięcy w całym kraju, tj. mniej niż obecnie w Warszawie. Rolnictwo, przemysł, handel, nauki i sztuki upadły zupełnie.